musify.

Sea shanty · PL

Baryłka Ggłosu

Słone morze, ciężki krok i chwiejny akordeon wprost z Gdańska.

Powstała w przydrożnej karczmie pięcioosobowa załoga wyśpiewuje opowieści o wielkich sztormach i pustych kuflach. Muzycy ćwiczą wyłącznie w gumowych sztormiakach, nadając każdemu uderzeniu stopy dudniący basowy rezonans. Ich nieodłącznym atrybutem jest wyszczerbiony akordeon, pamiętający czasy dawnych rejsów na Bornholm.

Scrapbook

1962

List ze Stogów

Drogi Janku! Piszę do Ciebie wprost z Gdańska, bo oszalałem ze szczęścia i nie mogę złapać tchu! Wiesz, że założyłem z chłopakami kapelę? Nazywamy się Baryłka Ggłosu! Jest nas pięciu, sama swojska wiara z nadmorskich zaułków. Mietek, Zenek, Staszek, Władek i ja. Gramy ostre szanty i pieśni o pustych kuflach. Ćwiczymy w gumowych sztormiakach, bo inaczej nie ma tego właściwego basowego rezonansu, gdy uderzamy stopą w podłogę karczmy. Mamy wyszczerbiony akordeon, który pamięta rejsy na Bornholm. Brzmi jak burza w puszce! Tęsknimy za Tobą w tej Warszawie, oj tęsknimy. Przyjeżdżaj nad morze, piwo się chłodzi w piwnicy, a akordeon już czeka na pierwsze próby o świcie. Ściskam Cię mocno i pozdrawiam z wietrznych Stogów!

Marzec

Gęsty dym w izbie

Janku, musisz to usłyszeć! Gramy teraz bez przerwy! Wczoraj znowu spotkaliśmy się w przydrożnej karczmie na obrzeżach Gdańska, żeby szlifować nasz repertuar. Dym z papierosów cięłoby się nożem, a kufle puste szybciej niż zwykle! Staszek dmucha w harmonię aż z niej iskry lecą, a Mietek bije rytm w swoim sztormiaku, że aż tynk leci ze ścian. Słone morze szumi za oknem, a my wyśpiewujemy o wielkich sztormach i rozbitkach. Mój akordeon ledwo dyszy, klawisze się zacinają, ale dajemy radę! Chcemy ruszyć w trasę po wybrzeżu, może uda się zagrać w sopockim lokalu. Brakuje nam tylko Ciebie na bębnach albo chociaż do trzymania kufela z porterem. Pisz co u Ciebie w stolicy, bo my tu żyjemy tylko muzyką i morską bryzą. Do zobaczenia nad Bałtykiem!

1964-07-14

Nocne granie nad Martwą Wisłą

Ależ to była noc, Janku! Płakałbyś ze wzruszenia! Wczoraj, czternastego lipca, pojechaliśmy nad samą Martwą Wisłę z naszym majdanem. Rozpaliliśmy ognisko, ubraliśmy sztormiaki, mimo że ciepło było jak w piekle, bo inaczej nie ma klimatu! Staszek grał na tym swoim wyszczerbionym akordeonie aż strach, a myśmy z chłopakami ryczeli na całe gardło o sztormach i kutrach. Przechodnie się zatrzymywali, rybacy machali wiosełkami z łodzi, a milicjant tylko pomachał z daleka i poszedł dalej. Nasz dudniący basowy rezonans niesie się po wodzie na kilometry! Czuję, że łapiemy wiatr w żagle, Janku. Może nas wreszcie w radiu puszczą, kto wie? Odpisz szybko, bo zaraz ruszamy na kolejne ognisko do Brzeźna. Trzymaj się ciepło, przyjacielu!

Próba przed koncertem

Ostatnie poprawki w warsztacie

Janku, to już dzisiaj! Gramy nasz pierwszy wielki koncert w klubie rybaka! Siedzę w tej chwili w naszej kanciapie, pot ze mnie leje się ciurkiem, bo sztormiak grzeje jak diabli, ale mus musi być! Mietek smaruje miech akordeonu wazeliną, żeby nie piszczał za głośno, Władek obciąga buty sznurkiem, a Zenek stroi gitarę. Słone morze brzmi w naszych głowach nawet tu, z dala od portu. Jesteśmy zmęczeni, ale tak niesamowicie szczęśliwsi niż rok temu! Żałuj, że Cię nie ma, bo brakuje tu Twojego śmiechu i dawnych wspomnień. Wpadaj na Pomorze, bo Baryłka Ggłosu idzie jak burza przez całe wybrzeże! Kończę, bo chłopaki już niosą sprzęt na wózek. Do usłyszenia po koncercie, trzymaj kciuki, żeby akordeon wytrzymał!

Recordings (2)

  1. Jedna zbędna śrubka „Czterdzieści kroków ma instrukcji plan,”
  2. Nosowy Korsarz „Grzesiek, ach Grzesiek, zawstydzić się trzeba!”

Make your own song

?

Fictional act. The name, bio and photo were made up for this catalogue — the songs are real and were made by Musify users.