musify.

Hip-hop · PL

Kawa Na Ławę

Ciepły boom-bap, leniwe bity i melodyjne refreny prosto z Warszawy.

Ten duet powstał podczas letnich nocy spędzonych na rozklekotanym balkonie na Mokotowie, gdzie płyty winylowe z jazzem mieszały się z zapachem porannej kawy. Producent Łukasz dostarcza miękkie basy i trzaski czarnej płyty, podczas gdy wokalista Kacper snuje melancholijne opowieści o miejskim życiu. Ich znakiem rozpoznawczym jest gra na żywo na zakurzonym syntezatorze Casio z lat osiemdziesiątych.

Kronika

lipiec

Początki w bloku z wielkiej płyty

- Skąd pomysł na nazwanie projektu Kawa Na Ławę?
- Z braku pieniędzy na kawiarnie. Siedzieliśmy na balkonie na Mokotowie z filtrem i starą płytą, którą Łukasz przyniósł ze Strychu. Nazwa sama przyszła, bo mówimy wprost, bez kluczy i metafor. Warszawa w lipcu paruje od asfaltu, więc bity same robią się wolniejsze.
- Dlaczego akurat Casio z lat osiemdziesiątych?
- Bo brzmi taniej niż profesjonalny sprzęt. Kupiłem je w lombardzie na Wolskiej za bezcen. Klawisze czasem się zacinają, ale ten brud w sygnale to jest dokładnie to, czego szukamy. Komputery mają za dużo opcji, a my potrzebujemy ograniczeń, żeby skończyć utwór.
- Teksty piszecie nocą?
- Zazwyczaj nad ranem, kiedy tramwaje zaczynają jeździć przez most. Kacper śpiewa szeptem, żeby nie budzić sąsiadów, bo ściany w bloku są z kartonu. Mikrofon stoi na stosie książek. To nie jest studio, to jest pokój z tapczanem i praniem na sznurku.

2014

Pierwsze kasety z magnetofonu

- Wasz pierwszy materiał rozszedł się w nakładzie stu sztuk na kasetach. Skąd ta forma?
- Magnetofon szpulowy i deck Unitra to były jedyne nośniki, które działały stabilnie w piwnicy. Przegrywaliśmy taśmy w niedzielne popołudnia, siedząc na krzesłach turystycznych przy małym stoliku. Taśma szumiała, ale ten szum maskował błędy miksu.
- Kto kupował te kasety?
- Znajomi ze studiów, ludzie spod bloków na Ursynowie i paru gości z forum o starej muzyce chodnikowej. Wysyłaliśmy paczki w kopertach bąbelkowych z poczty na ulicy Ordona. Kosztowało to tyle co paczka papierosów i piwo.
- Czy planujecie cyfrową dystrybucję?
- Internet jest za szybki. Kaseta ma swój rytm, trzeba wstać i ją obrócić na drugą stronę. To uczy cierpliwości, której brakuje w dzisiejszych czasach. Łukasz dba o to, żeby każda wkładka była ręcznie pieczętowana pieczątką z gumy.

Noc Muzeów

Występ w pustym magazynie na Pradze

- Zostaliście zaproszeni do grania w pofabrycznym budynku na Pradze Północ podczas Nocy Muzeów.
- Przyszło trzydzieści osób, z czego połowa to byli przypadkowi przechodnie szukający darmowej herbaty. Graliśmy na środku Sali między starymi paletami a rzędem krzeseł z demobilu. Akustyka była tragiczna, echo odbijało się od betonowej posadzki.
- Kacper, miałeś problem z głosem.
- Klimatyzacja nie działała, a w oknach nie było szyb, tylko dykta. Wypaliłem za dużo papierosów przed wejściem na improwizowaną scenę z desek. Głos mi siadł na trzecim utworze, ale publiczność zaczęła śpiewać refren za mnie.
- Łukasz, jak zachował się stary syntezator przy tej wilgoci?
- Klawisze C i D przestały reagować przez parę wodną z czajnika elektrycznego, który stał w kącie. Musiałem improwizować i omijać te dźwięki w akordach. Wyszło z tego coś zupełnie innego niż na próbie.

trzy lata temu

Próba przed koncertem w klubokawiarni

- Wasze brzmienie zmieniło się od czasów balkonu na Mokotowie?
- Nieznacznie. Zmienił się tylko adres piwnicy, w której próbujemy. Teraz mamy bliżej do Wisły, ale wilgoć w ścianach jest dokładnie taka sama. Łukasz dokupił drugi magnetofon do pętli, a ja wymieniłem pasek w Casio, bo stary się rozciągnął od upałów.
- Czy czujecie zmęczenie materiału po tylu latach grania tego samego?
- To nie jest granie dla kariery. To jest nawyk, jak palenie papierosów albo chodzenie do tego samego sklepu osiedlowego po chleb. Dopóki jest kawa w termosie i sprawne gniazdko elektryczne, będziemy robić te powolne bity.
- Gdzie widzicie się za dekadę?
- W tej samej piwnicy, tylko z siwymi włosami i głośniejszym szumem w uszach. Muzyka nie musi być głośna, żeby była prawdziwa. Wystarczy, że słychać sąsiada wiercącego w ścianie obok.

Nagrania (2)

  1. Michał i Dwa Kółka „Michał na rowerze mknie przez cały świat,”
  2. Mama i tata leśny szlak „Mama i tata, to wasz najlepszy czas.”

Zrób swoją piosenkę

?

Wykonawca zmyślony. Nazwa, biogram i zdjęcie powstały na potrzeby katalogu — piosenki są prawdziwe i zrobili je użytkownicy Musify.