Artysta zalozony przez uzytkownika, gatunek: Hip-hop
Scrapbook
1993
Zapomniana kaseta
Ktoś znowu zostawił na zszarganym blacie ten nieszczęsny magnetofon Unitra, z którego dobiega tylko szum i stłumione bity odkupione za bezcen na Stadionie Dziesięciolecia od przemytników zza wschodniej granicy, choć przecież Tomek zarzekał się wczoraj przy tanim winie, że basy miały brzmieć zupełnie inaczej, bardziej mięsiście i głęboko, tak jak w tych zachodnich kasetach zza oceanu, które Marcin przyniósł ostatnio w kieszeni spranej kurtki dżinsowej, pachnącej tanim dymem z kiosku Ruchu. Przecież miało być czysto, a jest jak zwykle – kable plączą się pod nogami w tym zagrzybiałym garażu, gdzie zima wchodzi przez nieszczelne okna, a my dalej wierzymy, że ktoś w tym kraju zechce nas posłuchać, kiedy za ścianą sąsiad wali w rururę od kaloryfera, bo za głośno puszczamy tę jedną jedyną pętlę perkusyjną skopiowaną z czarnej płyty winylowej, którą Michałowi udało się cudem przemycić w plecaku z wycieczki do Berlina Zachodniego.
Październik
Kwestia basu
Znowu ktoś przestawił mikrofon Shure, który Paweł z takim trudem zdobył od wujka grającego w weselnej kapeli na prowincji, i teraz cały wokal brzmi tak, jakbyśmy nagrywali w studzience kanalizacyjnej na Ursynowie, a nie w naszym ukochanym kanciapie, gdzie na ścianach wiszą jeszcze pożółkłe plakaty z Metalliką i wycięte z Bravo Girl zdjęcia skaczących raperów w za dużych spodniach. Tomek twierdzi, że to przez wilgoć w piwnicy te taśmy szpulowe rozciągają się w połowie zwrotki, ale przecież dobrze wiemy, że po prostu żaden z nas nie ma cierpliwości do precyzyjnego lutowania starych wtyczek DIN, które ciągle przerywają dokładnie wtedy, kiedy Marcin zaczyna swój najlepszy freestyl, pełen goryczy i zachwytu nad tym nowym, dzikim światem pędzącym za naszymi oknami w rozklekotanych autobusach marki Jelcz. Ktoś podjadł moje paluszki Lajkonik z paczki leżącej na wzmacniaczu i nie przyzna się do tego, tak jak nikt nie chce posprzątać tych pustych puszek po oranżadzie i butelek po piwie.
28 października 1996
Pęknięta szpula
To niesamowite, że ten stary szpulowiec w ogóle jeszcze zipie po tym, jak w zeszłą środę Paweł zrzucił go ze stołu prosto na betonową posadzkę, próbując złapać spadającą butelkę z mlekiem, ale ta taśma z naszym najlepszym dotąd kawałkiem o szarych blokowiskach i tak pękła dokładnie w połowie refrenu, zostawiając nas z niczym przed samym weekendem, kiedy mieliśmy to w końcu puścić chłopakom z sąsiedniego osiedla na domówce u Kaśki. Michał oczywiście machnął ręką i mówi, że sklei się zwykłą taśmą biurową, tak jak robili to w radiowej Trójce, ale wszyscy wiemy, że w tym miejscu słychać będzie każde trzaśnięcie, każdy fałszywy krok i ten cholerny szum starego radia kryształkowego, które stoi w kącie jako jedyne źródło wiadomości o świecie. Ktoś zostawił na parapecie niedopałek Sportów bez filtra, a dym snuje się pod niski sufit, mieszając z zapachem stęchłych dywanów przywiezionych z czyjegoś strychu.
Pierwszy legalny koncert
Zanim zamkną drzwi
Jeżeli ten człowiek z Domu Kultury znowu wyłączy nam prąd o dziewięćdziesiątej minucie, tak jak groził podczas wczorajszej próby, to przysięgam, że zarysuję mu kluczem te jego wypucowane drzwi od kantorka, bo przecież bilety rozeszły się wśród znajomych w jeden wieczór, a my nawet nie mamy porządnego odsłuchu i musimy polegać na tym, co doleci do nas z rozklekotanych kolumn Unitry pożyczonych od strażaków. Tomek znowu zapomniał tekstu do drugiej zwrotki o nocnym tramwaju i pewnie będzie improwizował coś o chłodnym wietrze nad Wisłą, co zresztą wychodzi mu lepiej niż te spisywane po nocach wersy, które potem gubimy w kieszeniach za dużych bluz. Marcin siedzi w kącie i nerwowo stroi tę swoją pożyczoną basówkę, starając się nie patrzeć na zegarek, bo czas nieubłaganie biegnie naprzód, a my wciąż jesteśmy tylko grupą chłopaków z podwórka, którzy chcą, żeby ktoś wreszcie usłyszał ich głos.
październik 2026
Nagrałem „O pierwszym numerze nagranym w piwnicy, kiedy jeszcze nikt nie slucha”
O czym: O pierwszym numerze nagranym w piwnicy, kiedy jeszcze nikt nie slucha
Sam głos i jeden mikrofon. Fałszuje — i tak ma być.
październik 2026
Nagrałem „Mikrofon za stówę i kabel od sąsiada”
O czym: O tym, że pierwszy numer brzmi źle i że tak ma być
Sam głos i jeden mikrofon. Fałszuje — i tak ma być.
październik 2026
Nowy etap: Po lekcjach
Przestał się chwiać. Doszedł prosty bit.
październik 2026
Nowy etap: Strojony
Trzyma dźwięk. Pierwszy numer, który da się puścić znajomym.
październik 2026
Nagrałem „Puszczam ci numer z telefonu w kuchni”
O czym: O tym, że ktoś puszcza mój numer z telefonu i czeka na reakcję
Trzyma dźwięk. Pierwszy numer, który da się puścić znajomym.
Recordings (4)
-
Puszczam ci numer z telefonu w kuchni
„Jeszcze nie umiem, ale już nagrywam,”
-
Puszczam ci numer z telefonu w kuchni
„Jeszcze nie umiem, ale już nagrywam,”
-
Mikrofon za stówę i kabel od sąsiada
„Przeciąg przez klatkę, drzwi same się trzasną,”
-
Mikrofon za stówę i kabel od sąsiada
„Przeciąg przez klatkę, drzwi same się trzasną,”
Want to know what Przeciąg does next?
We write only when there is a new track. Nothing else — and one click gets you out.
Grow your own artist
Pick a character, name them and take them up from the basement. One topic a day, one track, real numbers.
Start — free
Make your own song
?
Fictional act. The name, bio and photo were made up for this catalogue — the songs are real and were made by Musify users.